Strona główna / nr 2 (2) - LATO 2004 / FOTOGRAFIA – PAMIĄTKA Z GÓR cz. II
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
ZDJĘCIA - KURS FOTOGRAFII


Jaskinia Ważecka galeria, zdjęcia

Jaskinia Demianovska Svobody zdjęcia galeria I

Campineto Romano zdjęcia galeria

Babia Góra wschód słońca zdjęcia galeria

Góry Świętokrzyskie z lotu ptaka zdjęcia
         
FOTOGRAFIA PAMIĄTKA Z GÓR
Kazimierz Koczur

Jesenik – sanatorium Priessnitz

 

           W bieżącym odcinku naszego poradnika omówimy kilka przykładów dotyczących fotografowania rozległych krajobrazów (o czym pisaliśmy już nieco w cz. I) w aspekcie poprawności kompozycji, poruszymy zagadnienia związane z fotografią architektury, fotografią nocną, pejzażem z postacią człowieka na pierwszym planie, zdjęciami z wykorzystaniem lampy błyskowej i na zakończenie postaramy się przybliżyć Czytelnikowi problemy świadomego operowania głębią ostrości w makrofotografii.

         W poprzednim numerze „W górach” wspomnieliśmy o zaletach wynikających z wprowadzenia do kadru szerokiego krajobrazu tzw. pierwszego planu np. gałęzi drzew lub fragmentu skały celem poprawy plastyki zdjęcia – uzyskania „trójwymiarowości” i skali porównawczej wielkości fotografowanych elementów. Dzisiaj chcemy zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt takiego postępowania, a mianowicie zrównoważenia kompozycyjnego zdjęcia.

 

        Fot. 1 mimo swej poprawności technicznej sprawia wrażenie obrazka „niedokończonego”. Czegoś nam brakuje – wzrok ucieka na boki a zwłaszcza przez górny brzeg kadru pasem jasnego, pozbawionego szczegółów nieba. Na Fot. 2 zamknięcie kompozycji uzyskano dzięki umieszczeniu na pierwszym planie fragmentu drzewa w górnej części kadru. Obrazek stał się zwarty – „dopracowany”.

        Efekt zamknięcia kompozycyjnego można w niektórych przypadkach uzyskać bez wprowadzania pierwszego planu. Mowa tu o pejzażu z architekturą w zdjęciach wieczornych. Wówczas tło nieba jest już ciemne i wzrok nie ucieka górnym brzegiem obrazka.

         Zdjęcia „nocne” wykonujemy wczesnym wieczorem. Dystans czasowy, jakim dysponujemy jest jednak dość krótki. Nie należy fotografować zbyt wcześnie po zapadnięciu zmroku, bo nie uzyskamy efektu nocy i nie należy też zbytnio zwlekać, bo zatracimy czytelność szczegółów otoczenia. Optymalnym okresem do wykonania takich zdjęć jest 1 – 1,5 godziny po zachodzie słońca.

        Fot. 3 wykonano ok. 0,5 godz. Po zachodzie i właściwie zdjęcie wygląda jak zwykłe zdjęcie „dzienne” (czas naświetlania 2 sek. na filmie 200 ISO – przysłona 5,6). Fot. 4 naświetlono 1 godzinę później z czasem 6 sek. Dla poprawy kompozycji grupa zabudowań umieszczona została nie centralnie, lecz nieco z lewej strony kadru. Obydwa zdjęcia wykonane zostały ze statywu na programie „zdjęcia nocne”.

         Problem perspektywy a tym samym plastyczności zdjęć występuje bardzo wyraźnie w fotografii architektury. Tu grozi nam popełnienie 2-ch podstawowych błędów. Pierwszy to ustawienie aparatu na wprost ściany budynku – niejako „en face”, a drugi to płaskie oświetlenie budynku słońcem dokładnie zza pleców fotografa (Fot.5). Takie zdjęcie daje efekt „malunku przedszkolaka”.

       Dużo korzystniej wygląda „portret w półprofilu” (Fot.6). Ilość niesionych przez takie zdjęcie informacji jest taka sama o ile nie większa, a obrazek zyskał na plastyce. Jeżeli jednak z jakichkolwiek powodów zależy nam bądź musimy fotografować „en face”, to wykonajmy zdjęcie „nocne” (Fot. 7). Różne natężenie oświetlenia poszczególnych planów poprawi plastykę.

        Jak od każdej reguły tak i tutaj są jednak wyjątki. Zdjęcia fragmentów architektury będące same w sobie elementami wybitnie symetrycznymi (wieże, iglice, kominy itp.) komponujemy z pełną dbałością o symetrię, aby w ten sposób podkreślić ich cechy. Nawet drobne odchylenie osi obiektywu (Fot. 8) zepsuje efekt. Zwróćmy też uwagę na kolorystykę obiektu. W niektórych przypadkach lepiej jest zrobić zdjęcie na tle białych obłoków (Fot. 9), w innych na tle błękitnego nieba. Wrażenie przestrzenności wystąpi samo przez się dzięki „zadarciu” obiektywu w górę.

            Pora teraz przejść do fotografowania osób w pejzażu. Ta dziedzina zdjęć wiąże się poniekąd ze zdjęciami pamiątkowymi osób towarzyszących nam na turystycznych szlakach. Wszyscy chyba znamy kiczowate „straszydełka” pamiątkowe w stylu „pan Jureczek ze Śnieżką w tle”, „pani Zosia przed schroniskiem na Gąsienicowej” itp. gdzie pan Jerzy i pani Zofia stoją twarzą na wprost obiektywu z przedziwnym uśmiechem na często umęczonym obliczu i wpatrują się tępo w obiektyw. „Proszę o uśmiech! Zaraz wyleci ptaszek!” – pstryk! Brrr! A przecież dobra pamiątka z gór wcale nie musi tak wyglądać! Może być nawet pozowana czy zaaranżowana, ale z głową, z dbałością przynajmniej o pozory naturalności. Aby tak było musimy spełnić pewne warunki. Pierwszy to takie usytuowanie postaci pani Zosi w kadrze, aby było ono logicznie uzasadnione okolicznościami wykonywanego zdjęcia. Można więc poprosić fotografowaną osobę aby np. upozorowała czytanie mapy, szukanie czegoś w plecaku, obserwowanie okolicy przez lornetkę, pokazywanie czegoś drugiej osobie w oddali itp. itp. Możliwości jest sporo – trzeba tylko trochę inwencji. Zadbajmy też o to, by twarz fotografowanej osoby była widoczna (profil lub półprofil) i postać odpowiednio duża w kadrze. Stojaca postać winna wypełniać ¾ wysokości kadru. Nie umieszczajmy również osoby centralnie, lecz po prawej lub lewej stronie zdjęcia tak, aby przed twarzą postać miała więcej miejsca niż za plecami. Tło będące interesującym nas fragmentem pejzażu wymaga odpowiedniego wkomponowania w ramki obrazu. Starajmy się znaleźć takie położenie aparatu, żeby linia horyzontu nie „odcinała” głowy postaci od tułowia. Czasami trzeba więc przykucnąć, a czasami stanąć nieco wyżej (pień, większy kamień). Niedopuszczalnym też jest gdy rysunek postaci fotografowanej jest w najmniejszym nawet stopniu nieostry (Fot. 10)

 

         I tu dochodzimy do pojęcia głębi ostrości. Jeżeli postawimy panią Zosię w odległości 4 metrów od aparatu i nastawimy na nią ostrość to może się okazać, że wzgórza w tle krajobrazu położone w odległości 10 km od nas będą na zdjęciu rozmazane. Jeżeli zaś nastawimy ostrość na linię horyzontu, to wizerunek pani Zosi będzie kompletnie nieostry. Wynika to ze zbyt dużej różnicy w odległości pierwszego i ostatniego planu. Mówimy, że głębia ostrości była zbyt płytka. Istnieje zależność pomiędzy obszarem głębi ostrości a przysłoną i ogniskową obiektywu. Im mniejszy otwór przysłony (czyli większa liczba przysłony) i krótsza ogniskowa – tym większa głębia ostrości i odwrotnie.

           Aparaty automatyczne średniej klasy z wielopunktowym pomiarem ekspozycji i nastawienia ostrości posiadają program oznaczony symbolem „A – DEP”. Po wybraniu tego programu przynajmniej jeden punkt pomiarowy (są one widoczne w celowniku) musi pokryć się z sylwetą na pierwszym planie, a pozostałe punkty z elementami tła aż do najdalszych. Wówczas aparat sam dobierze parametry zdjęcia, że kontury wszystkich planów będą ostre – Fot. 11.

           Warunki wymienione wyżej dotyczą zdjęć na których wymagana jest pełna ostrość wszystkich planów. Do tej grupy nie należy portret w plenerze, w której to dziedzinie obowiązują inne zasady doboru głębi ostrości, ale o tym pomówimy w następnym odcinku naszego poradnika.       

            W trakcie wędrówek po górach często fotografujemy przyjaciół we wnętrzach (schroniska, jadalnie, pokoje hotelowe itp.). Zazwyczaj fotografowane osoby siedzą na tle okien. I tu czyha na fotografa pułapka. Kieruje on aparat na wybraną osobę, nastawia ostrość – pstryk! Efekt jak na Fot. 12. Stało się tak dlatego, że aparat uśrednił pomiar natężenia światła we wnętrzu i za oknem, ocenił że jest to oświetlenie wystarczające do naświetlenia bez lampy błyskowej i... jest jak jest! Aby temu zaradzić mamy 2-ie możliwości. Jeżeli aparat posiada opcję przejścia z pomiaru wielopunktowego na jednopunktowy to wybieramy tę opcję (instrukcja obsługi!), zgrywamy punkt pomiaru z twarzą fotografowanej osoby i otrzymujemy zdjęcie jak Fot. 13. Może się przy tym okazać że czas naświetlania jest na tyle długi że trzeba skorzystać ze statywu, a to może być kłopotliwe. Ale jest jeszcze inna możliwość. Należy wybrać program „pełna automatyka” oznaczony zazwyczaj na tarczy programów zielonym prostokątem lub kółkiem (instrukcja obsługi). Program taki daje „wymuszenie błysku” flesza przy każdym zdjęciu. Wynik jak na Fot. 14.

 

         Różnice pomiędzy zdjęciami są aż nadto widoczne, jednak chcemy zwrócić uwagę na rysunek szczegółów widoku za oknem.

         Ciekawą, choć nieco trudniejszą dziedziną zdjęć jest „nocny portret w plenerze”. Zasada postępowania jest tu podobna jak przy Fot. 4 (pora fotografowania, statyw), lecz dodatkowo korzystamy z lampy błyskowej.

 

          Fot. 15 wykonano na balkonie hotelowym w 1 godz. Po zachodzie słońca na programie „portret” z błyskiem lampy, przez co przy dobrym rysunku portretu mamy puste, czarne tło. Fot. 16 wymagała nieco więcej zabiegów: aparat na statywie, program z doborem czasu naświetlania tzw. „Tv” (do wybranej przysłony – w tym przypadku 5,6 – dobieramy sami czas naświetlania – w tym przypadku 10 sek.) i dodatkowo wymuszenie błysku specjalnym przyciskiem na korpusie aparatu (instrukcja obsługi). W rezultacie na zdjęciu mamy portret naświetlony lampą błyskową i w tle światła oddalonego miasteczka. Takie zdjęcie wymaga trochę cierpliwości nie tylko ze strony fotografa, ale i osoby fotografowanej, bowiem po błysku flesza musi ona pozostać przed aparatem do momentu zamknięcia migawki, aby nie odsłonić nocnych świateł. W przeciwnym wypadku wkopiują się one na sylwetkę, a co gorsza mogą zepsuć „cerę” twarzy, czego żadna modelka nam nie wybaczy!

           Fotografa – turystę często zachwycają takie cuda przyrody jak owady, żuki, ptaki, jaszczurki, kwiaty itp. Zdjęcia o tej tematyce to tzw. makrofotografia. Aby osiągnąć w tej dziedzinie dobre wyniki musimy nauczyć się umiejętnego operowania oświetleniem i mała głębią ostrości. Oczywiście z wymienionych tematów najłatwiej fotografuje się kwiaty. Nie uciekają sprzed obiektywu tak jak inne szybkonogie czy latające drobiazgi. Dobre zdjęcia kwiatów winny zawierać jak najwięcej informacji o ich kolorystyce, niuansach barwnych, kształcie płatków z uwzględnieniem ich faktury i przejrzystości, wnętrzu kielicha itd. Takich informacji nie będzie zawierać zdjęcie ukwieconej łąki czy całego krzewu (Fot. 17). Dlatego lepiej zrobimy fotografując z bliska 1 lub 2 kwiatki wypełniające cały kadr. Aby jednak zdjęcie spełniało wyżej wymienione wymagania musimy zadbać o odpowiednie oświetlenie, a takim jest pełne światło słoneczne przednio – boczne. A więc słońce nie za plecami fotografa, ale z przodu i nieci z boku. Promienie winny prześwietlać płatki kielicha.

 

        Ale to jeszcze nie wszystko. Obraz samego kwiatu musi się na zdjęciu wybijać z otoczenia stanowiącego jedynie delikatnie zaznaczone tło. Z pomocą przyjdzie nam mała głębia ostrości. Już sam fakt, że fotografujemy z małej odległości spowoduje jej spłycenie, ale jeszcze w stopniu niewystarczającym. Fot. 18 wykonana została na programie „zdjęcia makro”. Niby wszystko jest jak należy, ale tło jest niespokojne, „krzykliwe”, jego drobne szczegóły (zwłaszcza jasne plamki) konkurują z tematem głównym. Lepszy wynik mamy na Fot. 19 dzięki zastosowaniu programu.... „zdjęcia sportowe”. Program ten wybiera najkrótszy możliwy czas naświetlania dzięki czemu przysłona jest maksymalnie otwarta dając małą głębię ostrości, a przecież o to chodzi. Jasne plamki uległy dodatkowo stonowaniu w cieniu rzuconym na tło przez towarzysza spaceru.

         Fotografując rośliny na stosunkowo wysokich łodygach unikajmy zdjęć „z góry”. Mała głębia ostrości spowoduje rozmazanie pewnych interesujących partii tematu a jednocześnie bezlitośnie ujawni pstrokatość oświetlonego tła. (Fot. 20).

              W takiej sytuacji oś obiektywu winna być prostopadła do łodygi. Tło za kwiatem łatwo wtedy przyciemnić przy pomocy cienia (Fot. 21)

              Na dzisiaj to już wszystko. Spotkamy się ponownie „W górach” w III kwartale. Do zobaczenia!

 

 

Kazimierz  Koczur  -     ur. 4 marca 1941 r. w Krakowie. W latach 1973  -  2002  instruktor fotografii w Wadowickim Domu Kultury.

           W 1974 roku przyjęty do Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, wyjątkowo bez odbywania stażu kandydackiego.  W latach 1974  -  1980 korzystając z możliwości jakie wówczas stwarzało Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne , brał udział w międzynarodowych konkursach (salonach) fotograficznych. W tym czasie uzyskał łącznie 147 akceptacji  (przyjęć prac konkursowych)  w 28 krajach na 44 międzynarodowych salonach fotograficznych.  Wszystkie prace wykonywał w kategorii  „colour prints” (zdjęcia barwne). Trzykrotnie jego prace nagradzane były medalami :

 

1975    -  medal srebrny w Vitoria w Brazylii

1977  -                       w Nikozji na Cyprze

1978  -            złoty     w Kuala Lumpur w Malezji

 

           W 1979 roku otrzymał tytuł AFIAP  (Artiste FIAP)  przyznawany za osiągnięcia w dziedzinie fotografii artystycznej przez Międzynarodową Federację Sztuki Fotograficznej  (FIAP)  w Genewie.

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA