Strona główna / nr 2 (2) - LATO 2004 / ŚWIĘTY KRZYŻ / Puszcza jodlowa
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Puszcza jodłowa

Stefan Żeromski

Puszcza jodłowa – fragmenty             Góry Świętokrzyskie zestawienie >>>

 

Panu Aleksandrowi Janowskiemu

Wyraz braterskiej czci.

 

W uszach moich trwa szum twój, lesie dzieciństwa i młodości –

choć tyle lat nie dano mi go słyszeć na jawie! Przebiegam

w marzeniu wyniosłe góry – Łysicę, Strawczaną, Bukową,

klonową, Stróżę – góry moje domowe – Radostową i Kamień –

oraz wszystkie dalekie siostrzyce. Nie ja to już człowiek dzisiejszy,

wciągam zdrowemi płucami tameczne powietrze, kryształ

niewidzialny, niezmierzone, nieskazitelne, przeczyste dobro –

zimne nie skalane oddechem, zgnilizną, brudem, pyłem –

lecz ktoś inny, kogo już dawne nie ma…

 

W kapliczce leśnej można pewno i dziś jeszcze czytać napisy

po ścianach, ostatni raz bielonych – na szczęście! – przed

powstaniem. Jeden z nich, wyryty jakimś ostrzem, głosił

słowo mało zrozumiałe: „Szczyt moich marzeń zrównał się

z tą górą. 1863”. Nie było imienia i nie było nazwiska. To

jakby ów rok wszystek – 1863 – ostrzem strzaskanego pałasza

czy złamanego bagneta na niemym murze, dla nikogo, te

słowa wypisał…

 

Kędyś daleko, za Radostową i Kamieniem, w stronie południa

było inne targowisko, na wzgórzach, gdzie gródek polskiego

króla ludzie wojenni zbudowali. Tam to w podgrodziu goście

z obcej strony, kupcy przebiegali, mieli na sprzedaż za skóry

kunie broń sieczystą i zmyślne naczynia z żelaza. Z tegoż

gródka, na Kielcach wzniesionego, wyszedł węgierski książę

Emeryk i poniósł w ręku święty krzyż na Łysiec, gdzie już król

Polski imieniem Mieczysław, a może Bolesław przezwiskiem

Chrobry, a może Krzywousty – zbudował był kościół niewysoki

Gruby, sztuką dawną grecką z kamienia postawiony. Tenże

Król sprowadził dwunastu braci benedyktynów, pochodzeniem

I językiem Włochów z góry Kassynu, i w klasztorze na

Łyścu osadził. Długo szedł kamienistą i piarżystą drogą książę

Węgierski Emeryk w towarzystwie biskupa krakowskiego

Lamberta, niosąc ze czcią pięć ułamków Krzyża Świętego

Wprawionych w złoty krzyż o pięciu ramionach. Srogi lud

Leśny nie ważył się napastować tych bezbronnych pątników.

Ciążyła już nad jego samowolą mocna ręka królewska,

a ślady władzy tej zostały w nazwach gór: góra Królewska,

góra Książęca. Dopiero teraz, po ośmiu wiekach, podłość

zbójów wróciła do swej samowoli. Gdy kule wojny zburzyły

wieżę kościoła na Świętym Krzyżu, ręka złodzieja wyłamała

święte schronienie i zdarła złote blachy ze szczątków Krzyża,

a samo święte drzewo cisnęła kędyś między brud ziemi…

 

Żyj wiecznie, świątnico, ogrodzie lilii, serce lasów!

Przeminęły nad tobą czasy złe, zlane ludzką krwią. Ciągną

inne, inne. Lecz któż może wiedzieć, czy z plemienia ludzi,

gdzie wszystko jest zmienne i niewiadome, nie wyjdą znowu

drwale z siekierami, ażeby ściąć do korzenia macierz jodłową

na podstawie nowego prawa, w interesie jakiegoś handlu

lub czyjegoś niezbędnego zysku. Jakie bądź byłoby prawo,

czyjekolwiek by było, do tych przyszłych barbarzyńców poprzez

wszystkie czasy wołam z krzykiem: nie pozwalam! Puszcza

królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma

zostać na wieki wieków jako las nietykalny, siedlisko bożyszcz

starych, po którym święty jeleń chodzi – jako ucieczka

anachoretów, wielki oddech ziemi i żywa pieśń wieczności.

Puszcza jest niczyja; nie moja ani twoja, ani nasza, jeno

Boża, święta!

 

 

Legenda o księciu Emeryku i Świętym Krzyżu,

Apel Stefana Żeromskiego o ochronę puszczy, przyrody

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA