Strona główna / MEDYCYNA W PLECAKU / 10 sekund
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
10 sekund pierwsza pomoc

Pierwsza pomoc - jak pomóc samemu sobie

10 Sekund.

Janusz Jędrygas Przewodnik Beskidzki i Tatrzański

 

Jesień tego roku pojawiła się w górach niespodziewanie szybko. Północny wiatr przywiał ciemne, ciężkie od deszczu, ołowiane chmury, które objęły na wiele tygodni panowanie na niebie. Doliny spowiła gęsta mgła rozrywana miejscami ścianami deszczu, aż wreszcie przyszła Złota Polska Jesień. W górach drzewa zapaliły się tysiącami lampionów żółci i czerwieni, w końcu opadły milionami brązowych liści tworzących kolorowy puszysty, szeleszczący pod nogami dywan.

Dla Marcina dzień 11 listopada był od zawsze świętem. Świętem jego patrona,  jego świętem. W ostatnich latach ustanowiono ten dzień świętem narodowym, co tak naprawdę niewiele zmieniło w jego życiu. W tym dniu jak co roku wybierał się do kapliczki św. Marcina. Jakiś czas temu poprosił znajomego świątkarza o wykonanie figurki świętego i osobiście zamontował ją w kapliczce przy szlaku z prośbą o opiekę nad turystami podczas wędrówek górskich, a dla siebie o bezpieczny powrót do domu. Dbał o nią, a święty odpłacał mu tym samym.

11 listopada tego roku był być może najpiękniejszym dniem jesieni – jesieni, która jakby zawstydzona poprzednią pluchą przyniosła ciepły wiosenny powiew. Marcin cieszył się na kolejne spotkanie z górami, spotkanie ze swoim patronem. Na imieniny otrzymał nowe leciutkie kije trekkingowe, które mógł właśnie wypróbować. Po godzinie intensywnego marszu znajdował się na polanie grzbietowej. Nad dolinami, w głębi których panowały jeszcze poranne mgły – rozłożyła się brać górska kolorowymi grzbietami. Hale i wierchy otulały ciepłe promienie słońca dopiero co powstałego zza horyzontu. Jeszcze kilka kroków i stanął pod samotnym bukiem, pod kapliczką swego patrona. Czapka sama spada z głowy. Z serca płyną dziękczynne słowa; za pomyślne dotarcie do celu, za obronę przed dzikim zwierzem, jadowitym gadem. Prośba o bezpieczny powrót do domu.

W dali otworzył się cudowny widok. Nad morzem mgieł wyrastały groźne tatrzańskie turnie otulone białym całunem śniegu. Błogie słowa poety cisnęły się na usta;

Jak potopu świata fale

Zamrożone w swoim biegu

Stoją nagie Tatry w śniegu

By graniczny słup zuchwale*

Zabójczy widok. Serce gwałtownie przyspieszyło. Pewnie tym razem zbyt szybkie tempo podejścia. Trzeba odpocząć. Marcin opiera się o buka, zrzuca plecak na wydeptaną murawę. Obciera czoło. Dziwne uczucie. Zimny, lepiący się do ciężkich rąk pot zalewa oczy. Chciałby usiąść. Nagle w klatce piersiowej w okolicy serca czuje gwałtowny ból. Nie to nie może być zawał, nie teraz. Może to tylko chwilowe osłabienie, może przejdzie za moment?

Myśl zaczyna pracować. Nerwowo szuka wyjścia. Nogi stają się miękkie, jakby z waty. Ciało osuwa się bez sił po gładkim pniu drzewa. Kolejna piekąca strzała uderza celnie w serce. Ból wylewa się z piersi. Lewa ręka traci czucie, staje się obca. Promieniujący ból podnosi się, dociera do żuchwy. Dławi w gardle, zbiera na wymioty. Chyba jednak zawał serca.

Dziesiątki razy powtarzał ćwiczenia ratunkowe na licznych szkoleniach. 30 naciśnięć klatki piersiowej poszkodowanego, 2 wdechy, a wszystko to tempie 100 razy na minutę. I tak do skutku, albo do utraty sił. Ale… Instruktor zapomniał o jednym… Zapomniał powiedzieć jak ratować samego siebie!

Co robić. Masz jeszcze 10 sekund zanim stracisz przytomność.

10 sekunda – Zdziwienie, całkowita panika. Czemu właśnie ja, czemu na szlaku tak daleko od domu, od ludzi. Oddech coraz płytszy. Jak trudno myśleć logicznie. Brak sił. Chciałbyś krzyczeć, błagać o ratunek, o pomoc. Tylko kogo wołać i prosić skoro jesteś sam. Ojcze Święty, święty Marcinie pomóż.

9 sekunda – Życie przewija się przed oczyma. Namiot i dziewczyna oświetlona różowym promieniem. Twoja miłość. Towarzyszka wspólnych górskich wycieczek. Dzisiaj jej nie ma. Została w dolinach. Myślisz – już po wszystkim. Czas odejść z godnością.

8 sekunda – Odruch, wieloletnie doświadczenie bierze górę. Pierwsza reakcja dzwonić po pomoc. Numer ratunkowy w górach 601 100 300 jest wpisany w pamięci telefonu. TOPR – GOPR na jedno wychodzi znajdź i dzwoń. Szybkie, nerwowe ruchy po klawiaturze. Jest sygnał. Dzwoni. Ile to potrwa? Czy zdążysz powiedzieć gdzie jesteś. Może? Jak nie to namierzą komórkę? Może? Za dużo tych może. W najlepszym wypadku szybka akcja, śmigłowiec – chyba nie ma szans poniżej 20 minut. No to koniec. Ile możesz przetrwać bez pomocy? Rachunek jest prosty – pomoc przybędzie co najmniej o 15 minut za późno.

7 sekund – Gdybym nie był tak pewny siebie chodziłbym zawsze w towarzystwie. Wszystkie książki, wszystkie zasady bezpieczeństwa mówią o tym, aby poruszać się w górach w grupach, nigdy samotnie. Nie szukaj winnych gdzieś daleko. Sam jesteś winny, jesteś sam i nic tego zmieni.

6 sekund – Ta niesamowita, kultowa piosenka towarzyszyła ci dzisiaj od rana. Samotność to taka straszna trwoga – śpiewał nieżyjący, legendarny wokalista grupy Dżem - Rysiek Riedel. Ogarnia mnie – przenika mnie. Wiesz mamo wyobraziłem sobie, -  że nie ma Boga, nie ma Boga nie. Delikatne tony melodii przynoszą ukojenie, przenoszą cię do lepszego świata, uspokajają. Czy Rysiek też był samotny w tych ostatnich chwilach?

5 sekund – Wzrok spoczywa na łagodnych kolorowych grzbietach górskich, srebrnym buku towarzyszu twych wędrówek. Na myśl przychodzą słowa poety;

beskidzki lesie w drzewach twoich słońce dzwoni,

beskidzki lesie głusz twa przed rozpaczą chroni,

beskidzki lesie święty przed sobą i Bogiem,

beskidzki lesie tyś jest ku wieczności progiem**.

Wraz z nimi jakaś dziwna radość, błogość ogarnia serce. Tak naprawdę nie jesteś sam. Chyba nigdy nie byłeś sam.

W górach jest wszystko co kocham

i wszystkie wiersze są w bukach

zawsze kiedy tam wracam

biorą mnie sobie za wnuka***

4 sekundy – Spoglądasz na kapliczkę. Powtarzasz strofy wiersza niczym mantry - modlitwy;

Bożą się kapliczą wierzby i topole…

... Bóg swe serce człowieczy w drzewinowym ciele**.

3 sekundy – Mała kapliczka rozpływa się na pniu drzewa. Św. Marcin porusza się w swojej figurce. Dawny legionista spogląda w dół i okrywa własną czerwoną rzymską opończą człowieka leżącego u Jego stóp. Kiedyś tym płaszczem odział napotkanego biedaka, a później ujrzał w nim Chrystusa. Św. Marcin schodzi z wysokości kapliczki i powiada. Nie poddawaj się. Walcz. W dłoni świętego coś się pojawia. Coś chce powiedzieć, przypomnieć!

2 sekundy – Co można zrobić w ciągu dwóch sekund. Czy można uderzyć się w pierś, zrobić sobie sztuczne oddychanie? Jak można uciskać własną klatkę piersiową 100 razy na minutę?

1 sekundaNie wpadaj w panikę! Przypominasz sobie artykuł, który czytałeś jakiś czas temu w Gazecie Górskiej? Przecież to takie proste. Ucisk na serce – zakasłaj, staraj się kaszleć głęboko, tak jakbyś miał odkaszleć flegmę, która gdzieś głęboko zalega twoje oskrzela. Przypomnij sobie jak podczas grypy, traciłeś oddech zanosząc się kaszlem. Zrób to teraz. Kilka sekund kaszlu, głęboki oddech...

0 sekundaGłęboki oddech – życiodajny tlen dociera do płuc. Gwałtowny kaszel wstrząsnął twoją piersią – intensywny ucisk na serce, ból. Czujesz przypływ ciepła, jakby nowe życie wypływało z twego serca.

Teraz masz szansę. Powtarzaj tę czynność do momentu przybycia pomocy, lub do momentu ustąpienia objawów choroby. Głęboki oddech zapewnia dotlenie krwi, mocny kaszel działa jak masaż serca.

Tak naprawdę podobne zdarzenie mogło mieć miejsce w domu, na ulicy, w samochodzie, a wszędzie tam możesz być sam – sama. Nie masz żadnej gwarancji, że akurat będzie ktoś, kto zechce Ci pomóc. Człowieku ratuj się sam! Przeczytaj ten tekst najbliższym, daj go znajomym, zrób prezent dla przyjaciela, przyjaciółki – ten prezent może uratować im życie.

 

Metoda z którą zapoznałeś się przed chwilą została opracowana przez lekarzy i opublikowana w Jurnal of General Hospital Rochester pod numerem 240.

 

Wincenty Pol *

Emil Zegadłowicz **

Jerzy Harasymowicz ***

 

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA