Strona główna / SUDECKIE PARADOKSY / Sudeckie paradoksy cz 2
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Sudeckie paradodsy cz 2

Sudeckie paradodsy cz 2

 

Gdy polscy turyści pojawili się w Sudetach po 1945 r., zastali w nich całe zagospodarowanie po poprzednikach, właśnie to budzące wręcz odrazę. Nie dziwi zatem, że zamiast je wykorzystać, przystąpiono do demontażu. Nie remontowano, a nawet wręcz niszczono te sławne altanki, ławeczki, barierki, wieże widokowe itp. Podobnie schroniska uchodziły za szczyt niezdrowego luksusu, w związku z czym przez lata ich nie remontowano, albo sprowadzano do standardu beskidzkiego. Nastąpiło rzeczywiste zrównanie modelu zagospodarowania, które np. w sieci szlaków było niezbędne. Nie wpłynęło to jednak znacząco na opinię o Sudetach u sporej części turystów wychowanych na modelu wschodniokarpackim, mniej może związanych z Tatrami, ale ta grupa z kolei zawsze była i na ogół pozostała im wierna. Oczywiście Sudety budziły zainteresowanie, chęć zobaczenia ich na własne oczy, niestety spora część turystów górskich poprzestawała na jednorazowych lub co najwyżej sporadycznych przyjazdach w nie.

Doszło do kolejnego paradoksu: istnieją dwa powszechne, a zatem i nieuzasadnione poglądy, jeden głosi, że historia lubi się powtarzać, drugi, że historia nie powtarza się lub, że nic nie zdarza się dwa razy. W przypadku Sudetów sprawdził się pierwszy. Od lat obserwuję, że właściwie wracamy do pierwotnego zagospodarowania, tego z modelu niemieckiego, czy czeskiego. Nie dzieje się to w obrębie PTTK, a raczej poza nim, albo w sposób niezależny lub wymuszony okolicznościami. Pomijam fakt, że schroniska serwują piwo, a ich otoczenie najczęściej stanowią ogródki piwne, z prawie takimi samymi krzesełkami czy stolikami, jakie pamiętam z lat 40—50., no inne są parasole. Bardziej jest to widoczne w coraz częstszym przywracaniu zapomnianych atrakcji. Zajmują się tym zarówno gminy lub ich związki, jak i liczne lokalne czy regionalne stowarzyszenia. Prowadzą stałą działalność albo są powoływane dla doraźnych celów: a to odbudowa wieży widokowej, a to jakiejś kapliczki czy punktu widokowego, a to zagospodarowanie jakiejś atrakcji czy podobnych inicjatyw. Nie dzieje się tak pod wpływem niemieckiej „turystyki sentymentalnej”, bo ta ze zrozumiałych względów zamiera, a młodsze pokolenia turystów niemieckich nie pamiętają tamtych czasów i traktują Sudety jak każde inne góry, nie przyjeżdżają tu zresztą już tak licznie. Okazuje się, że to rodzimy klient wymusza takie działania. Gminy stawiające na turystykę, czy modną, chociaż nie do końca określoną agroturystykę, poszukują atrakcji, które wypełnia pobyt turystom. A te najłatwiej jednak odtworzyć na starych wzorach i pozostałościach. Nikogo dzisiaj nie drażnią różne tablice pamiątkowe, uważa się je za ślad historii, chętnie dokumentuje się przeszłość, lokalne tradycje czy ciekawostki. Widomym przykładem takich działań są różne inicjatywy wyrosłe z tradycji uzdrowiskowych, ostatnio czynione próby reaktywowania zjazdów „rogatymi” saniami, powstające prywatne muzea i kolekcje, stowarzyszenia miłośników kolei dążące do przywrócenia kursowania pociągów retro i wiele innych. Czy oznacza to, że się zmienili turyści, ich poglądy na turystykę, jej model – w pewnym stopniu pewnie tak, ale chyba większy wpływ na to ma otoczka zewnętrzna, komercjalizacja turystyki, tej turystyki spoza pojęcia turystyki górskiej (czytaj kwalifikowanej).

Czy te formy zagospodarowania przeszkadzają, myślę że nie. Sudety mają swoje walory, którymi górują nad Tatrami czy Beskidami. Na pewno ich atutem jest znacznie mniejszy ruch, tutaj naprawdę można wędrować cały dzień i nikogo nie spotka się na szlaku, oczywiście poza głównymi trasami w Karkonoszach czy Górami Stołowymi. Walorem jest też układ sieci osadniczej ograniczony do miejscowości w dolinach, które nie rozpełzają się na zbocza. Chodzi się po szlakach w lesie czy otwartym terenie, a nie opłotkami. Jeżeli doda się ogromne bogactwo i zróżnicowanie krajobrazów wynikające ze złożonej budowy geologicznej, ogromną liczbę wartościowych zabytków architektury, dzieł sztuki, stanowisk archeologicznych walory wędrówek w Sudetach rosną. Dla niektórych takim walorem jest także brak folkloru czy sztuki ludowej – inni poczytają to za minus. Jak widać każdy powinien znaleźć coś dla siebie, jedno można zagwarantować wszystkim: ciszę, widoki, przestrzeń i góry, w których można naprawdę swobodnie wędrować.

 

 

Marek Staffa – dr inż. architekt, nauczyciel akademicki w Instytucie Budownictwa i Architektury Krajobrazu Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Autor szeregu książek, artykułów, map i innych opracowań na tematy górskie, szczególnie poświęconych kształtowaniu i ochronie krajobrazu górskiego oraz Sudetom. Wiceprezes ZG PTTK, przewodniczący KTG ZG PTTK, przodownik turystyki górskiej.

 

<<< Powrót - 1 - 2 -

Organizacja wycieczek >>>

Przewodnik tatrzański usługi zadzwoń >>>

W górach nr 1 spis treści >>>

Galeria zdjęć  >>>

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA