Strona główna / SUDECKIE PARADOKSY
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Polskie góry - Sudety

Sudeckie paradoksy cz 2  ] [ Karkonosze zima  ]

SUDECKIE PARADOKSY

 Dr Marek Staffa

 

Nie jesteśmy krajem górskim i nadmiaru gór na pewno nie mamy, zadowalamy się zatem tym co mamy, ale tu też znaczną rolę w wyborze obszarów zainteresowań

sudety

odgrywają mody czy tradycje. Okazuje się, że ich wpływ jest niezmiernie trwały i opiniotwórczy, chociaż często racjonalnie nie dający się uzasadnić. Widać to doskonale na przykładzie Sudetów, od sześćdziesięciu prawie lat pełnoprawnie egzystujących w polskiej turystyce, a jednak ciągle trochę „innych”. Wyrosły już całe pokolenia turystów, dla których są to góry „domowe”, od zawsze swoje, a jednak gdzieś w tle ciągle pobrzmiewają echa dawnych opinii czy sporów. Do dziś wśród starszych turystów, szczególnie sentymentalnie związanych z Tatrami, Beskidami czy Bieszczadami, odczuwa się rezerwę, gdy mowa jest o Sudetach. Paradoksalnie najsilniej jest to zauważalne u tych, którzy jeszcze pierwsze kroki stawiali w Czarnohorze czy Gorganach, chociaż właśnie oni najwcześniej (z konieczności) tu dotarli.

Sudety nie były znane polskim turystom przed 1945 r. Oczywiście nie brakowało w nich Polaków, szczególnie w pierwszych okresach ich poznawania, a więc w wiekach XVII – do drugiej poł. XIX. Potem, gdy działały tu już organizacje turystyczne i postępowało szybkie ich zagospodarowanie, polscy turyści robili to samo (ale w inny nieco sposób) w swoich górach i tu przyjeżdżali rzadko. Oczywiście bywali i pozostawiali nawet opisy tych wycieczek. Ale właśnie te relacje z przełomu XIX/XX w. ukuły w kręgach polskich turystów negatywną opinię o Sudetach, szczególnie o Karkonoszach, jako górach przeinwestowanych, filisterskich, propagujących model „piwnej turystyki”. Wystarczy poczytać, co na ten temat pisał Bełza czy Ostrowicz.


Orla Perć szlak na Krzyżne zdjęcia galeria 6

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria

Beskidy, Zima w górach; Beskidy Hala Lipowska zdjęcia galeria

Wyspa Skarbów, Wyspa Robinsona zdjęcia galeria

Jaskinia Demianowska Wolności zdjęcia galeria II

Nastąpiło tu zderzenie odmiennych poglądów na turystykę i jej modeli. Model polski, propagowany przez PTT był bardzo „siermiężno-harcerski” –  turysta był w dużej mierze samowystarczalny, kontentował się minimum wygód i nie oczekiwał w górach żadnych luksusów. W góry trzeba było się wybrać, dość żmudnie dojechać, a potem dopiero wędrować, wędrować, wędrować... Turysta czeski czy niemiecki po prostu wychodził z domu na przechadzkę do pobliskiego schroniska jak do gospody. Nawet dla berlińczyka czy wrocławianina nie była to uciążliwa podróż, pociągi jeździły znacznie krócej i częściej niż obecnie, linii też było kilkakrotnie więcej, a komunikacja autobusowa rozwijała się bujnie. Inna była też otoczka gór: gęsta sieć osadnicza, bogata infrastruktura miejscowości, przemysł, uzdrowiska itp. Stąd masowość ruchu i bardziej plebejski czy ludyczny jego charakter, tak drażniący „rasowego” turystę spod znaku PTT. Sądząc po opisach czy relacjach, najbardziej naszych turystów irytował charakter schronisk z wyszynkiem piwa i muzyką, a także formy zagospodarowania gór; te punkty widokowe z ławeczkami, altankami, barierkami, tablicami pamiątkowymi, ścieżki układane z kamieni, schodki, poprawiane wodospady itp.

Najbardziej jednak chyba dzieliło piwo, które dla ówczesnego turysty polskiego było napojem prymitywnym. Wyznacznikiem polskiego turysty były kultowe „herbatki” gotowane pracowicie i własnoręcznie na każdym postoju. Oczywiście trafiały się (i były całkiem dobrze przyjmowane) jakieś piersiówki z „kroplami wzmacniającymi” czy innymi kordiałami, do dobrego tonu należało delektowanie się w schroniskach karpackich węgierskim czy rumuńskim winem z przemytu, ale piwo budziło odrazę. Pamiętam jeszcze z lat. 50—60. burzliwe dyskusje w KTG, czy w ogóle do pomyślenia jest wpuszczenia takiego napitku do schronisk PTTK. Nie przeszkadzało to, co prawda, oponentom w sięganiu po nie, ale w wiejskim sklepiku (też w górach). dalej >>>

 

 - 1 - 2 - next >>>

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA