Strona główna / nr 1 (3) - ZIMA 2005 / NA LUBANIU WIELE RAZY BYŁEM
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
GORCE - LUBAŃ

 

Gorce zima szlak na Turbacz zdjęcia Galeria


Gorce panorama z Kiczory na Tatry zdjęcia galeria

Gorce panorama Tatr z Hali Długiej pod Turbaczem zdjęcia galeria

Gorce panorama z polany Upłaz na Tatry zdjęcia, galeria

Polskie góry Gorce Turbacz zima zdjęcia galeria
“Na Lubaniu wiele razy byłem”
Ks. Stanisław Wojcieszak

 

luban.jpg (32.16 Kb)“Lubaniu ,Lubaniu, widzis Tater ryny,

Łobeźryś sie w lewo, widzis i Pieniny.

 

Lubaniu, Lubaniu, smutna twoja mina,

Łobeźryś sie w prawo, króla Gorców ni ma.

 

Lubaniu, Lubaniu, ty wysoki graniu,

Zagonioj dziewcyno łowiecki ku niemu.

 

Lubaniu, Lubaniu, ty wysoki scycie,

Dyć jo pod Lubaniem skłońce swoje zycie.”

                                                                    (Z ochotnickich, pasterskich przyśpiewek)

 

      Lubań (1211 mnpm), to góra niezwykła. Legenda i historia. Jest to jeden z nielicznych szczytów , skąd rozpościera się najpiękniejszy widok  na całe Podtatrze, Babią Górę, Tatry, Pieniny i Zalew Czorsztyński. Góra ta ma niezwykłą historię. Na jej halach i polanach w przeszłości pasterze wypasali kierdle owiec oraz bydło. Tu szukali schronienia zbójnicy. Tędy maszerował Kostka Napierski by zdobyć zamek czorsztyński, a legendarny “Ogień” (Józef Kuraś) stąd  w czasie wojny robił wypady do pobliskich wsi. Tu też mieli ważną bazę i schronienie partyzanci. Nic więc dziwnego, że to niezwykłe, a dla niektórych magiczne miejsce przyciągało ludzi i koncentrowało wiele wydarzeń. Tutaj, już przed ponad stu laty, udawali się kuracjusze ze szczawnickiego uzdrowiska, by podziwiać bajkowe wschody słońca. Niekiedy musieli się ukrywać przed deszczem w pasterskich kolibach. Dla nich to więc w 1934r. wzniesiono schron, który Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa rozbudowało na potężne schronisko. Funkcjonowało ono zaledwie 5 lat, od 1939 do 1944 roku. Przez ten krótki jednak okres czasu odegrało niezwykłą rolę nie tylko turystyczną, ale kulturalną, a nade wszystko patriotyczną. Tu, w okresie wojny wychodzili młodzi i starsi z okolicznych wsi Podhala, by się wzajemnie spotkać, porozmawiać, pośpiewać, a nawet potańczyć. Tutaj, z posługą duszpasterską przybywał w czasie wojny ks. Wojciech Zygmunt - administrator Szczawnicy.  Gospodarzami schroniska byli: Ernest i Helena Durkalcowie.

      25 września 1944 r., stróż schroniska, podhalański owczarek “Aza”, szczekaniem obwieścił grożące niebezpieczeństwo. Do bazy od strony Czorsztyna podeszli ukradkiem Niemcy i zaatakowali ją. Znajdowało się w niej wtedy 15 osób. Kilku udało się uciec, ale dwóch partyzantów: Aleksandra Krzystyniaka (ps. Szarotka) z Nowego Targu, i Ignacego Gorczowskiego (ps. Brzoza) ze Szczawnicy, hitlerowcy nieopodal zastrzelili. Miejsce to upamiętnia do dziś postawiony tam krzyż. Dwa dni później odbył się ich pogrzeb na cmentarzu w Ochotnicy Dolnej. Pod koniec uroczystości pogrzebowych, które prowadziło kilku kapłanów, w czasie oddawania salwy honorowej przez partyzantów, został w tajemniczy sposób śmiertelnie postrzelony ks. Jan Chojnacki, 36-letni kapłan, proboszcz parafii Długoszyje na Wołyniu, który ukrywał się w Ochotnicy. Efektem napadu na to schronisko było wywiezienie przez Niemców jego gospodarzy do obozów koncentracyjnych: Ernesta do Oświęcimia, Gross Rossen, Flossenburga, a Helenę do Ravensbruck i Buchenvaldu. Oboje jednak przeżyli więzienną gehennę i wrócili po wojnie do Szczawnicy, gdzie zmarli: Ernest w 1978 r., a Helena w 1981. Na Lubaniu zatrzymano też Helenę Błażusiak ze Szczawnicy, którą uwięziono w katowni Podhala “Palace” w Zakopanem. Świadectwem tego są wydrapane tam, na ścianie więziennego lochu wzruszające słowa: “Helena Wanda Błażusiakówna - lat 18 - siedzi od 25.09.1944. Szczawnica - Zakopane. Zdrowaś Mario. Mamo nie płacz. Niebios Przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie.”   Jej także udało się przeżyć wojnę i w 1950 r. wyszła za mąż za Romana Pawlik z Wadowic. Zatrzymano też na Lubaniu Stanisławę Czech (ps. Kora) i uwięziono na gestapo w Nowym Targu. Po nią jednak udał się tam właściciel apteki “Pod Koroną” z ul. Szaflarskiej mgr Marian Dworzański. Argumentował, że jest jego pracownicą, ale jako turystkę zatrzymano ją na Lubaniu przypadkowo. Ponieważ znał dobrze język niemiecki udało mu się ją uwolnić. Tragicznym epilogiem wydarzeń z 1944r. było spalenie schroniska. Po latach PTTK chciało nawiązać łączność z przeszłością i wybudowało poniżej poprzedniego nowe, ale i ono potem  spłonęło. 

      luban2.jpg (27.50 Kb)Przez Lubań prowadzą jedne z najstarszych w Gorcach oznakowane szlaki turystyczne. Lubił tę górę jako kapłan, biskup i kardynał ks. Karol Wojtyła. Gdy w nawale zajęć naukowych i duszpasterskich nie miał czasu na dłuższy wypoczynek i spływ kajakowy, udawał się zazwyczaj na krótko w Beskid Wyspowy lub Gorce, by tam w kontakcie z przyrodą uwielbiać Boga i nabierać sił do dalszej pracy. Wiadomo, że  w 1954r. ks. Karol Wojtyła przechodził kilkakrotnie przez Gorce. Kalendarium Jego życia odnotowuje, że w dniach 10 do 14 sierpnia był obecny w kilkunastoosobowej grupie turystów wędrujących z Rabki do Krynicy przez Turbacz i Lubań. 12 września tego roku szedł z prof. Stefanem Świeżawskim i jego żoną z Turbacza na Lubań, gdzie przeprowadzili bardzo ważną rozmowę w sprawie podjęcia przez ks. Wojtyłę wykładów na KUL. Odtąd rozpoczęła się ich wieloletnia współpraca. W styczniu następnego roku, w czasie przerwy semestralnej, był na nartach z grupą młodzieży w Ochotnicy Górnej. Wieczorami prowadzili dyskusje filozoficzne i światopoglądowe. Pewnego dnia wybrali się na nartach na Lubań. Ponieważ odcinek był długi i trudny, musieli zatrzymać się na noc w przysiółku Studzionki. Następnego dnia zdobyli upragniony szczyt, i tam, w ośnieżonej scenerii Tatr sprawowana była Najświętsza Ofiara, na ołtarzu zrobionym z nart. Wyprawa ta była bardzo męcząca. Ponadto odczuwali głód, gdyż według obowiązujących wtedy przepisów kościelnych post eucharystyczny obowiązywał od północy. Oprócz wspomnianych już wędrówek, Ojciec św. był w Gorcach  i na Lubaniu jeszcze więcej razy. Szedł jednak w sposób dyskretny, najczęściej jako nierozpoznany turysta, i nie zawsze zauważany przez ludzi. Trudno więc znaleźć szczegóły    o Jego pobycie na Lubaniu pytając o to miejscowych ludzi. O wędrówkach informują jednak ich uczestnicy w książce: “Zapis drogi. Wspomnienia o nieznanym duszpasterstwie księdza Karola Wojtyły.” oraz “Kalendarium życia Karola Wojtyły.“ Idąc na Lubań snuł zapewne refleksje i podziwiał mistykę gór, a zdobywszy szczyt udał się jak i inni turyści na zgliszcza schroniska, obok których prowadzi szlak do Czorsztyna. Zapewne także interesował się tragedią tego miejsca, którego rany zadane w 1944r., jeszcze wtedy nie zagoiły się.  Był także w Ochotnicy, gdzie w lipcu 1972 r., odwiedzał wypoczywające tu rodziny. Nic wiec dziwnego, że w czasie audiencji 13 grudnia 2001 r. Ojciec święty powiedział do proboszcza gorczańskiej wsi Ochotnica Dolna: “Ja tam u was byłem”, a 12 grudnia 2003r.: “Gorce bardzo kochałem, a na Lubaniu wiele razy byłem”. Zapewne, wielką radością serca Ojca św. był  przelot helikopterem ponad Gorce i  Pieniny, w czasie pielgrzymki do Polski i pobyt na Podhalu w 1997r.

      W roku 2004 przypada 50 rocznica pierwszych wędrówek i pobytu na Lubaniu Ojca św. Jest to liczba symboliczna, obejmująca także inne wycieczki. W tym też roku przypada 65 rocznica wzniesienia tam schroniska i 60 jego spalenia. By czas nie zaćmił i niepamięć należało przypomnieć o tych wydarzeniach. Pod koniec lipca tego roku, odbyło się w tej sprawie na szczycie Lubania, robocze spotkanie zainteresowanych instytucji oraz osób.   W Zakopanem zaś został wykuty w metalu  papieski krzyż, a firma kamieniarska “Wolski” z Mizernej wykonała marmurową tablicę ze wspomnianymi słowami Ojca św. Krzyż ten   i tablicę umieszczono na szczycie Lubania.

      14  sierpnia,  we  wspomnienie  św.  Maksymiliana  Marii  Kolbe,  a  także  w  przededniu

Uroczystości Wniebowzięcia NMP, w łączności z pielgrzymami udającymi się na Jasną Górę, o godz. 14.00, pod szczytem Lubania, została odprawiona koncelebrowana przez dziewięciu kapłanów Msza św. za Ojca św. gorczańskiego Turystę, a w tym dniu pielgrzyma do Lourdes. Mszy  przewodniczył ks. bp Stanisław Budzik z Tarnowa.. Witając wszystkich przybyłych na tę uroczystość, proboszcz Ochotnicy Dolnej mówił: “Nie jest ten krzyż wysoki, nie jest monumentalny, by nie zakłócał majestatu i harmonii oraz panoramy gór - ale subtelny  i dyskretny, jak dyskretne i głęboko duchowe były wędrówki Ojca św.”

Kazanie wygłosił ks. Biskup, który powiedział: “Góry ukazują Bożą moc i Boży majestat. Pomagają nam oderwać się od codzienności, nabrać do niej dystansu i spojrzeć w niebo, pomyśleć o sprawach najważniejszych, o tym, co w życiu liczy się najbardziej. Góry prowadzą człowieka do Boga.” Po Mszy św. poświęcił krzyż. Mimo niepewnej pogody, a pod koniec Mszy deszczu, w uroczystości wzięło udział kilkaset osób z okolicznych miejscowości, różnych stron Polski oraz dwaj misjonarze z Afryki. Liturgię ubogaciła młodzież z Ochotnicy Dolnej i Krościenka a także zespól góralski. Współorganizatorem uroczystości była firma kamieniarska “Wolski” z Mizernej. Inicjatywa wzniesienia krzyża na Lubaniu spotkała się z wielką życzliwością wielu instytucji i osób. Między innymi Nadleśnictwa Krościenko, GOPRu, Diakonii Ruchu Światło Życie, zespołu Pienińskie Kłosy, Gospodarzy Bazy Namiotowej, Dyrekcji Lasów Państwowych i PTTK z Krakowa, oraz innych. Po zakończeniu Mszy wiele osób udało się pod krzyż na prywatną modlitwę, a potem na gościnę w bazie namiotowej którą przygotowali współorganizatorzy uroczystości.               

      Dopełnieniem wspomnianej papieskiej uroczystości było uczczenie: 65 rocznicy wybudowania i 60 spalenia,  schroniska na Lubaniu. Miało to miejsce 2.10.2004r. o godz. 13.00. Z inspiracji proboszcza z Ochotnicy Dolnej oraz dzięki zaangażowaniu dyrektora Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej z Krakowa Jerzego Kapłona odkryto zarośnięte chwastami ruiny schroniska, na ścianie których umieszczono tablicę z napisem: “Dla upamiętnienia karpackich schronisk górskich zniszczonych, a także utraconych na Kresach Wschodnich, ich gospodarzy  i turystów. W Roku Schronisk Górskich PTTK. Lubań  2.10.2004”. Takich utraconych i zniszczonych schronisk jest ponad trzydzieści.

      Uroczystości towarzyszyła piękna, jesienna pogoda i bardzo miła atmosfera. Zwracając się w czasie Mszy do zgromadzonych miłośników gór ochotnicki proboszcz mówił: “Te ruiny spalonego schroniska na Lubaniu i pobłogosławiona dziś tablica niech upamiętniają także inne schroniska, które kiedyś istniały, a których dzisiaj już nie ma. Ktoś by powiedział, że te ruiny nic nie mówią? A przecież one mówią bardzo wiele. One są wymownym świadkiem wojennych wydarzeń. One są dokumentem. Tutaj, na Lubaniu, można się uczyć nie tylko turystyki i geografii, ale również historii wiary i patriotyzmu.” Pod koniec Mszy, Dyrektor Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej powiedział: “Schronisko to nasz dom w górach. Na kresach wschodnich istniało wiele takich obiektów. Były one budowane wysiłkiem wielu ludzi przy wsparciu finansowym państwa. Był to dowód patriotyzmu członków Towarzystwa Tatrzańskiego, czy innych stowarzyszeń. To nie może pójść w zapomnienie. Nowe pokolenie, musi sobie zdawać sprawę, że to jest nasza historia, historia turystyki, ale także historia Polski.”

      Takiej lekcji wiary i miłości, historii patriotyzmu, uczy nas swymi wędrówkami, także na Lubań, Ojciec św. W bogatą, a niekiedy krwawą historię tej góry, należy więc na trwałe wpisać, jako najzacniejsze wydarzenie, wędrówki i pobyt tu, późniejszego Następcy świętego Piotra i Gospodarza Watykańskiego Wzgórza. Niech o tym fakcie świadczy i przypomina potomnym postawiony na Lubaniu papieski krzyż oraz wyryte w granicie serdeczne wyznanie Ojca św. ”Gorce bardzo kochałem, a na Lubaniu wiele razy byłem”. Warto wejść na te papieskie, turystyczne ścieżki, i zamyślić się nad sobą, by podążać za tym, czego uczy   i przykład daje Jan Paweł II. 

                                                                                      

Ochotnica Dolna                                                                         

 

 

 

 

 

  • © Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
    Webmaster: PROMEDIA