Strona główna / nr 1 (3) - ZIMA 2005 / WIADRA ŚWIĘCONEJ WODY PASTERZE
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
KAROL WOJTYŁA - PAPIEŻ JAN PAWEŁ II W TATRACH


Konsekracja kościoła p.w. św. Piotra Apostoła 1991

Jan Paweł II w Wadowicach 1978 rok

Wystawa darów  papieskich w Collegium Marianum

Tatry Hala Gąsienicowa Panoramy tatrzańskie zdjęcia, galeria

Papież Jan Paweł II w Wadowicach zdjęcia galeria
         

Wojciech Gąsienica Byrcyn 

Wiadra święconej wody

wodasw.jpg (9.96 Kb)Wadowice strona główna >>>

Minyno połednie, kie bez sałaśny prog zaźroł ku Janieli Kobylarcykowej pon staromodnie odzioty. Pytoł pić herbaty.

- Dyć sytka ino pić fcecie, a wody ni mo fto przynieść – pedziała zafrasowano sałaśnom posługom gaździno.

Ludzie, co podalej stoli, poznali Piersego Biskupa jesce kie pyrciom krocoł. Widzieli go w cichości pozierać ku turniom z Polany Rusinów, a i jako biere od Babki wiadra i znizo sie w potocek po wode. 

Biskup był nie prec potocka, kie dosło go dwok parobkow, coby wyręcyć niesenie cięzoru. Nie doł nacyrpanyk wiader. Som fcioł przynieść jako pytała holono gaździno.

Dziękowalo stare babiątko duchownemu bacy, za co nie minon jej sałasa. Przepytować fciała za naganianie do nosynio wody.

- Obroćcie sie ta jesce ku nom – scyrze upytowała babka.

Minyno lato. Regle pomieniały barwy. W Holak ustawały juz jelenie buceć. Po Jadwidze przysła na Polane Hanusia z Gronia, przyniesła wieść o Papieżu. Babka nie wiedziała o ftorego to sło. Znała ino leśnego Staska Papieża Lukoscyka. Dopiero, kie jej dokumentnie opedzieli fto Ojcem Świentym ostoł, pojena.

- Dyć bocycie, gwarzyła Hanusia, tym Nopiersym Biskupem ostoł nas Biskup. Nas, co tu zazieroł. Bocycie? Tyn, ftory wode z potocka nosieł.

- Ou raty, raty. Bocem, zbacujem za porządkem sytko. Ou Boze, Bozicku! Dyć cemu jo z tego, co Oni przynieśli, herbate warzyła? Ej Bozicku, Boze! Dziś wej jo by se miała dwa wiadra świenconej wody!

 

Wojciech Gąsienica Byrcyn

Pasterze

 

Nie rod ze tys był, ej nie rod Wojciech Ziemba Gal z Chochołowskiej Polany. Dyć scensność przyjmowanio Gazde z Pietrowej Stolice w pasterskiej kolebie, przysmendzieli niepili juhasi. Jemu wiekowemu bacowi, we włosnym sałasie przykozali wyzynońć swoik i przyucyć poinksyk. Bodaj ta kany z takiemi, co na baranim brzemieniu progowali cyckow sukać.

Jako kozali, Ziemba Gal pilno przyucoł tyk nowyk do pasterskiej posługi. Nie widziały sie mu ik miana, toz to nadoł im swoje. Jednemu Wincek, drugiemu Sobek. Ucył jako majom krajać syr, oscypki. Jako uloć hurdy w cyrpok i jemu, nopiersemu w sałasie podać, coby ucynstowoł Świentego Gazde. Naucoł jako zwać ponieftore sprzynta i obzywać ku Niemu. Bocyć nie bocyli sytkiego, jako roz pedzioł. Przykozoł nie brzejsceć zakiel Świenty Ociec som nie pozwie o co.

Baca Wojciech w kolibie cuł sie ślebodnie, hoć niepilcy dawali na sytko pozior. Dość ze nie wyrceli, jako owcar na nik. Ino mioł przykozane musowe ik przybycie zmilceć. Śpiewać nie zakozali, prowdy tyz.

Przyjście Jana Pawła II na sałas radościom było dlo sytkik. Kyrdel owiec podzyniony ku kolybie, bielućkie owcary, gwara potocka, jakkieby kozde witało bywałego tu Gazde.
- Jakoz sie bacuje? Cy zywina sie darzy? – dopytowoł Duchowy Pastyrz.

Ziembe Gala barzej ku ziemi przywiedła Jego ciekawość:

- Długo ze tys tu gazdujecie Baco?

Chochołowski baca obeźroł sie na juhasow mniej pewnie i rzok:

- Ou, Ojce Świenty, jo tu juz roki, juz roki jo tu. A hawci w biołyk portkak to od wcora.

Zycenie Świentego Ojca, by gazdowka holno rodzieła wsyndej dobrze, spełnio sie. Bacowie trwajom. Niepili juhasi odeśli.

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA