Strona główna / nr 1 (3) - ZIMA 2005 / FOTOGRAFIA PAMIĄTKA Z GÓR
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
ZDJĘCIA - KURS FOTOGRAFII


Szlak na Halę Gąsienicową zdjęcia galeria

Dolina Chochołowska otoczenie zdjęcia galeria

Beskidy, Beskid Mały Leskowiec zima w górach zdjęcia galeria

Beskidy, Zima w Beskidach Hala Boracza zdjęcia galeria

Beskid Mały Groń Jana Pawła II zima w górach zdjęcia galeria
         
FOTOGRAFIA – PAMIĄTKA Z GÓR
Kazimierz Koczur

 

           Większość miejsca w dzisiejszym odcinku zajmie nam fotografowanie w nietypowym oświetleniu „pod słońce”, a na zakończenie kilka uwag poświęcimy zdjęciom wykonywanym na tych fragmentach górskich szlaków, które nie wymagają co prawda kwalifikacji wspinaczkowych, ale są atrakcyjne tak pod względem turystycznym jak i fotograficznym.

         fotogr2.jpg (23.21 Kb)  Jesień – mimo krótkiego dnia – jest tą porą roku, którą chętnie wybieramy na wypady turystyczne, a to za sprawą kolorystyki krajobrazu mieniącego się barwami od zieleni poprzez oranże i brązy po purpurę, zaś dodatkowych walorów nadają pejzażowi malownicze zamglenia odległych łańcuchów gór. Wydobycie wspomnianych efektów na zdjęciach wymaga jednak często odstąpienia od zasady „słońce za plecami” i skierowania obiektywu „pod słonce”. W rozumieniu fotograficznym oświetleniem „pod słońce” jest takie ustawienie aparatu, w którym kąt pomiędzy kierunkiem fotografowania a kierunkiem padania promieni słonecznych jest mniejszy od 90 stopni.

           Co daje takie oświetlenie ilustrują poniższe przykłady. Dokładna analiza rozkładu cieni i półtonów na Fot. 1 i 2 pozwala stwierdzić, że w pierwszym przypadku słońce padało nieco z tyłu zza prawego ramienia fotografa, a w drugim nieco z przodu od lewej strony i tu mamy już do czynienia z oświetleniem „pod słonce”.

 

           Tylno – boczne oświetlenie Fot. 1 dało niezłą plastykę, ale jeszcze większą uzyskano na Fot. 2. Padające z przodu światło uwypukliło dodatkowo efekt tzw. zamglenia perspektywicznego rozdzielające doskonale poszczególne pasma gór.

            W okresie jesieni rozdzielenie bliższych i dalszych planów szczególnie mocno podkreślają płożące się w dolinach mgły (Fot. 3)

 

            Kierunek oświetlenia „z przodu” na Fot. 3 zdradza właściwie tylko czarna ściana lasu i jest to poprawne zdjęcie dokumentacyjne mogące ew. zastąpić mapkę panoramiczną (podobnie jak Fot.2). Fot. 4 wykonano niemal z  tego samego miejsca. Wystarczyło zrobić kilka kroków w tył aby umieścić na pierwszym planie malownicze brzózki i... zdjęcie zupełnie zmieniło charakter.

            Fotografując odległe zamglone pasma gór z elementami I-go planu pamiętajmy o selektywnym (punktowym) pomiarze światła. Pomiar powinien dotyczyć dalekich planów nie uwzględniając oświetlenia przedmiotów bliskich. W przeciwnym wypadku zbyt mocne naświetlenie zniweczy efekt delikatnych zamgleń. Lekkie niedoświetlenie przedniego planu nie zaszkodzi a nawet przyda zdjęciu nastrojowości dzięki zwiększonym kontrastom.

             Jeżeli już mowa o zdjęciach nastrojowych, to gorąco zachęcam do popróbowania zdjęć z oświetleniem „100 % pod słońce”, tj. zdjęć gdzie w kadrze mieści się tarcza słoneczna – oczywiście schowana (przynajmniej częściowo) za chmurą, zboczem, pniem drzewa itp. Takie zdjęcia (Fot. 5 i 6)

 

Przyciągają uwagę nastrojem tajemniczości a nawet grozy. Nie obawiajmy się powstających przy takim oświetleniu refleksów. Nie psują one poprawności zdjęcia, a w niektórych przypadkach poprawiają zbyt ubogą kolorystykę.

                Pozostawmy jednak szerokie górskie panoramy i wejdźmy w liściasty jesienny las... Orgia ciepłych, słonecznych kolorów. Nawet w pochmurny dzień bukowy las wygląda jak oświetlony pełnym słońcem. Jak to mówią fotograficy – „obiektyw sam się otwiera”... Mając słońce za plecami patrzymy na spokojne rytmy pni, wkomponowane w gobelin brązów, czerwieni, oranżów i złota. Ciepło, cisza i delikatność (Fot. 7). To studium jesiennego lasu.

Ale wystarczy – nie ruszając się z miejsca – odwrócić głowę! Teraz patrzymy „pod słonce”. Stonowanie i spokój zniknęły ustępując miejsca olbrzymim kontrastom i świetlistości jesiennego listowia, Teraz mamy przed sobą... witraż! (Fot. 8 i 9)

              „Witrażowy” efekt oświetlenia „pod słońce” jest jeszcze lepiej widoczny na zdjęciach nie całych drzew, ale jednej czy kilku gałązek. Słońce przenikające przez liście nadaje im świetlistości rysując jednocześnie dokładnie ich „anatomię” (Fot. 10).

               Fot. 11 – niby poprawna – wygląda dużo skromniej. Nasycenie barw jest mniejsze przy zbyt wielkich kontrastach. A przecież w rzeczywistości wyglądało to o wiele lepiej. Dlaczego? Jak zwykle wytłumaczenie jest proste. Oko ludzkie rozróżnia oświetlenie (kontrasty) o rozpiętości 1:12.000, tzn. rejestrując szczegóły w cieniach o oświetleniu „1” rozróżnia jednocześnie szczegóły w miejscach oświetlonych 12.000 razy silniej.  Najlepsze materiały nagatywowe rejestrują kontrasty 1: 300 (zapis cyfrowy średnio 1: 800). Wykonanie odbitki z nagatywu (lub wydruk z zapisu cyfrowego) redukuje tę rozpiętość do 1: 80 (1: 100). To właśnie dlatego na listkach nawet najsilniej oświetlonych widzieliśmy kolor i szczegóły, a na zdjęciu niektóre listki są białymi plamami. Na Fot. 10 uniknęliśmy tego błędu fotografując „pod słońce”.

                Na zakończenie kilka słów o fotografowaniu „pseudo – wspinaczek”.

                Nawet na łatwych szlakach turystycznych (niekoniecznie w Tatrach czy Alpach) spotykamy odcinki skalno – kamienne o stosunkowo dużym nachyleniu. Sięgamy wtedy po aparat aby uwiecznić „wspinaczkowe” wysiłki naszych towarzyszy i udokumentować ich wysokogórskie kwalifikacje, oczekując że ze zdjęć powieje przepaścistą grozą...

                Tymczasem wynik jest najczęściej taki jak na Fot. 12 lub 13 czyli dość mizerny. Kupka większych lub mniejszych kamieni a na nich w dziwnych pozach nasi wspaniali alpiniści

                  I znowu zastanawiamy się „dlaczego?”. Otóż wszystko zależy od perspektywy czyli ustawienia obiektywu względem osoby fotografowanej. Zarówno perspektywa „z góry” (Fot. 11) jak i „z dołu” (Fot. 12) skutecznie unicestwia wrażenie przepaścistości lub – jak kto woli – „ekspozycji pokonywanej ściany”. Jedynym wyjściem z sytuacji jest fotografowanie „z boku” aparatem umieszczonym na wysokości pasa osoby fotografowanej (Fot. 14). No... można jeszcze nieco obrócić aparat aby „taternik” był w pionie...

 

Zdjęcia : Anna Nizińska

               Kazimierz Koczur

 

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA