Strona główna / nr 1 (3) - ZIMA 2005 / MAŁOPOLSKI SZLAK PAPIESKI / Schroniskowe rody
    
NUMERY ARCHIWALNE
KONTAKT
GALERIA - ZDJĘCIA
WADOWICE
TATRY
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE
BESKIDY - JAN PAWEŁ II
BABIA GÓRA
GÓRY WYSOKIE
ROŚLINY I ZWIERZĘTA
LINKI
PROPOZYCJE WYCIECZEK
Noclegi Hotele
Wydawnictwa turystyczne
Samorząd Przewodników
polski
Schroniskowe rody

Schroniskowe rody – wspomnienie przeszłości

Andrzej Matuszczyk

(na podstawie tekstu pamiętnika z lipca 1961 roku)

 

Przy początkowo dosyć słonecznej pogodzie, w dniu socjalistycznego święta, czyli 22 Lipca, wraz z Krzysztofem Rzoncą przez sześć godzin przemierzaliśmy góry, Beskidy; Główny Szlak Beskidzki z Markowych Szczawin przez Mędralową i Przełęcz Glinne do Korbielowa. W byłym Domu Wycieczkowym PTTK „Smrek” kłębił się tłum, głównie piwnych weekendowych gości, więc o noclegu nie było co marzyć.

Po wymoczeniu w potoku mocno obolałych już nóg, żółtym szlakiem wiodącym jednostajnie w górę z doliny potoku Buczynka, wspinaliśmy się dalej stokami góry Buczynki na Halę Miziową, aby tutaj, w schronisku PTTK napotkać na tłum jeszcze większy niż w Korbielowie. Jednak ta klientela bardziej już przypominała kwalifikowanych turystów. Miały miejsce całe batalie o każdy skrawek miejsca na podłodze w jadalni i na korytarzach.

Gospodarz schroniska Alfred Kubica jednak nikogo ze swojej chałupy ani myślał wyrzucić, tylko bez przerwy kombinował, kogo i gdzie upchnąć. Nam z Krzysiem zaproponował wspólne łóżko z dziurawą siatką na strychu a do okrycia podarty koc. Krzysztof szczęśliwy z faktu, że wreszcie będziemy mieli gdzie położyć nad wyraz zdrożone kości, chciał od razu pobiec z radości na szczyt Pilska, ale nagła ulewa z gradem powstrzymała jego zapędy.

Temperatura na strychu nocą pomimo pełni lata, na tej wysokości nad poziomem morza, nie przekraczała + 5C. Tym bardziej bladym świtem zbieraliśmy się wstając co prędzej, aby jak najrychlej rozgrzać się w dalszym marszu ku schronisku PTKK na Hali Rysiance.

Nazwisko Alfred Kubica (zginął bezsensownie podczas jakiegoś drogowego wypadku na urlopie w Bułgarii) szczególnie pasuje do całej sagi wybitnych gospodarzy PTTK-owskich obiektów. Wszyscy oni byli rzeczywiście gospodarzami a przy tym prawdziwymi przyjaciółmi wędrujących turystów. Dziś funkcję dzierżawcy w obiekcie w górach pojmuje się jako jeden z wielu zawodów. Z reguły zgłaszają się do tego ludzie, niejako „anonimowi”, niczym się nie wyróżniający, chyba – że w sensie negatywnym.

Swoją pracę traktują zaś jako możliwość szybkiego dorobienia się, nic więc dziwnego, że turysta bywa przez nich traktowany przedmiotowo a nie podmiotowo. Podaję w tym miejscu jeden z bardziej kuriozalnych przykładów. Schronisko PTTK na Łabowskiej Hali, zasłużone i dla martyrologii z okresu okupacji hitlerowskiej ale przede wszystkim jako niemal dom rodzinny dla wielu pokoleń turystów – miało w ostatnim czasie aż czterech gospodarzy. Jeden z nich, po prostu nagle się obraził i porzucając na „łaskę pańską” obiekt, pewnego dnia oddalił się do lasu a słuch po nim zaginął...

Dlatego nigdy nie powinniśmy zapominać o ludziach, którzy stworzyli doskonałe wzorce w Beskidach, w prowadzonych przez siebie schroniskach, a którzy również dla plecakowych turystów powinni być uznani na najwyższe autorytety. Myślę tutaj o rodzinie Łapińskich w Morskim Oku, Krzeptowskich w Dolinie Pięciu Stawów, Cieślewiczach na Chochołowskiej, Zontkach na Szyndzielni, Gowinach na Hali Lipowskiej, Krawcowym Wierchu i znowu na Lipowskiej, Lizakach na Markowych Szczawinach i na Leskowcu, Truchanach na Polanie Chochołowskiej i na Starych Wierchach, Bielakach na Przehybie, czy Śmietanach na Turbaczu i w Szczawnicy.

Osobiście szczególnie ciepło zapamiętałem też Halinkę i Wojtka Łosowskich, pierwszych gospodarzy w bacówce PTTK na Rycerzowej w Beskidzie Żywieckim po jej otwarciu w 1975 roku. Byli także wśród zasłużonych dzierżawców swojego rodzaju indywidualiści, nadzwyczajnie przez turystów kochani i szanowani.

To np. Stanisław Jarosz, który położył piękną kartę dla Markowych Szczawin pod Babią Górą, po wcześniejszym gospodarzeniu w obiektach tatrzańskich. A oto następni: Wojciech Stonawski na Hali Gąsienicowej i na Hali Krupowej. Zbigniew Urbański na Hali Rysiance a potem na Markowych Szczawinach, Bronisław Moc na Hali Lipowskiej - Beskid Żywiecki, niedawno zmarły Ryszard Drągowski na Hali Gasienicowej - Tatry, Kazimierz Strzelecki na Przegibku a potem na Magurce Wilkowickiej Beskid Mały, Jan Cięgiel na Stożku - Beskid Śląski, Maria Konopka oraz Józef Wiatr na Turbaczu - Gorce, Andrzej Skupień na Hali Kondratowej - Tatry, Władysław Poparda na Jaworzynie Krynickiej - Beskid Sądecki, Halina Mar-cinkowska a następnie jej córka w Sromowcach Niżnych - Pieniny.

Wszyscy oni na zawsze pozostaną w sercach turystów oraz przypominali będą także i mnie, rozliczne górskie dole i niedole.

  

Beskidy strona główna >>>

Tatry strona główna >>>

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: PROMEDIA